Muzyka

niedziela, 13 grudnia 2015

Rozdział 114

( KILKA MIESIĘCY PÓŹNIEJ )


Oczami Carlosa:

Między mną a Tay układa się wręcz doskonale. Jesteśmy ze sobą bardzo szczęśliwi. Nie sądziłem, że kiedykolwiek aż tak się zakocham. A co jest w tym wszystkim najlepsze ? Planuje się jej oświadczyć. Cholernie się boję ale muszę ją poprosić o rękę.

Oczami Tay:

Tak ! Jestem taka szczęśliwa. Mam cudownego chłopaka. Każdego dnia robimy coś razem. Niestety z samego rana wybył gdzieś z Loganem. A więc żeby się nie nudzić, dwie godziny sprzątałam dom. Potem wzięłam szybki prysznic, a następnie wzięłam się za gotowanie obiadu.

Oczami Carlosa:

Podjechałem z Loganem do jubilera. Spojrzałem na niego niepewnie. Cholernie bałem się jego o to zapytać, ale cóż to mój przyjaciel w końcu.
- Stary pomożesz mi wybrać pierścionek zaręczynowy ? - zapytałem.
- A na co Ci ? - zapytał zdziwiony.
- Chce się oświadczyć Tay...
- Co ?! -krzyknął Henderson. - Stary trzymam za was kciuki. - klepnął mnie uśmiechnięty po ramieniu.
- Dzięki. - uśmiechnąłem się. - To co ? Pomożesz ?
- No pewnie, że tak !
Weszliśmy do sklepu z biżuterią. Godzinę czasu zawracaliśmy głowę sprzedawczyni. Na szczęście dobrze mnie rozumiała. Kupiłem piękny pierścionek. Wróciłem z Loganem do domu. Weszliśmy do kuchni a tam Tay gotowała obiad.

Oczami Tay:

Usłyszałam chłopaków. Odwróciłam się w ich stronę uśmiechnięta.
- No w końcu. - podeszłam i pocałowałam ich w polik. - Co tak długo ? - zapytałam.
- Musiałem coś załatwić. - odpowiedział Carlos.
- Z Loganem ? - zapytałam.
- Ja chciałem z nim pogadać w cztery oczy. - wtrącił się Logan.
- A no chyba, że tak. - uśmiechnęłam się. - Siadajcie. Dam wam obiad.
- Dobra. - odpowiedzieli razem.
Poszliśmy do jadalni.

Oczami Carlosa:

Usiadłem z Loganem w jadalni. Okropnie się denerwuję. Próbuję tego nie okazywać. Niestety Logan to zauważył. Coś czuję, że będzie ciężko. Ale czego się nie robi w imię miłości.

Oczami Logana:

Zauważyłem strach w oczach Carlosa. Poklepałem go delikatnie po ramieniu uśmiechnięty. Nie może się tak łatwo poddać.
- Stary zrób to teraz.
- Boję się. - odpowiedział Pena. - W dodatku to nie będzie romantyczne.
- Zaufaj mi i to zrób.
- Dobra.
Tay przyniosła obiad i usiadła z nami. Jedliśmy obiad w ciszy. Patrząc na Carlosa myślałem, że padnę ze śmiechu. Błądził wzrokiem. Ani razu nie spojrzał na Tay. Po obiedzie pozbierałem talerze i wyszedłem by mogli zostać sami.

Oczami Tay:

Cholera ! Co się dzieje z Carlosem ?! Zawsze przy obiedzie tyle nadawał. A teraz ? Jest taki cichy i nie patrzył na mnie. Postanowiłam to ja pierwsza się odezwać.
- Carlos... Co się dzieje ? - zapytałam.
- Nic...
- Widzę...
- No dobra...
Spojrzałam na ukochanego przerażona.

Oczami Carlosa:

Klęknąłem przed Tay zdenerwowany. Spojrzałem jej w oczy.
- Tay... Dobrze wiesz, że Cię kocham, prawda ? - zapytałem.
- No tak... - odpowiedziała.
- A więc...Tay no nie wyrobię... Dobrze mi przy Tobie. Zapytam wprost. - wyjąłem z kieszeni w spodniach pierścionek. - Zostaniesz moją żoną ?
Patrzyłem na nią bez przerwy. Czułem jak cały drżę. A na swoje dłonie to już patrzeć nie mogłem. Zapewne także wariowały ze zdenerwowania.

Oczami Tay:

No to szok ! Carlos... Mój Miś poprosił mnie o rękę ! Wzruszona jak i rozbawiona spojrzałam na niego.
- Tak !  krzyknęłam szczęśliwa ze łzami w oczach. - Zgadzam się !
- Kocham Cię. - włożył mi pierścionek na palec.
- Ja Ciebie też.
Wtuliliśmy się w siebie. Teraz to ja jestem najszczęśliwszą kobietą na ziemi.

Oczami Logana:

Podsłuchałem całą ich rozmowę. Ucieszyłem się gdy Tay się zgodziła. Nie mogąc dłużej wytrzymać, wparowałem do nich.
- No nareszcie ! - krzyknąłem szczęśliwy. - Gratuluję wam gołąbeczki.
Przytuliłem ich. Uwielbiam grupowe przytulanki. Przysiadłem się do nich i długo z nimi rozmawiałem.

Oczami Tay:

Wieczorem poszłam do sypialni z Carlosem. Gdy Pena usiadł na łóżku to ja usiadłam mu szczęśliwa na kolanach.
- Już po wszystkim ? Nie denerwujesz się ? - zapytałam troskliwie.
- Nie skarbie. - uśmiechnął się. - Bałem się tylko, że się nie zgodzisz.
- A jednak się zgodziłam.
Pocałowaliśmy się namiętnie z języczkiem. Mmm uwielbiam jego pocałunki. Są takie delikatne i pełne miłości.

Oczami Carlosa:

W końcu mogę odetchnąć z ulgą. Moja ukochana za jakiś czas będzie moją żoną. Po ślubie zostanie nam tylko staranie się o dziecko lub dzieci.
- Skarbie ile chcesz mieć dzieci ? - zapytałem.
- Dwoje, ale to dopiero po ślubie.
- A to dobrze. - wyszczerzyłem się. - Chcemy tego samego.
- Ze ślubem też się nie śpieszmy. - powiedziała wtulona we mnie.
- Dobrze.
Po długiej rozmowie jak i wspomnieniach wzięliśmy osobno prysznic, a następnie położyliśmy się do wygodnego łóżka.
- Obejrzymy jakiś film ? - zapytała Tay.
- Jasne. Horror ?
- Może być. - odpowiedziała.
Wziąłem laptopa i włączyłem film. Obejrzeliśmy go do końca. Potem odłożyłem sprzęt. Wtuleni zasnęliśmy

1 komentarz: